<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=20 lat pniej> 
<author_1=Berda Kerbabajew>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1952>
<month=11>
<date=1952-11-16>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Gdy byem jeszcze dzieckiem, sdziwi, bezzbni ju starcy siedzc przed lepiankami - kibitkami skaryli si czsto na cikie ycie, wspominali dawne czasy i cmokajc wargami mwili:
 Ojczyzn naszych przodkw by Waz. Czy w Wazie tak si wiodo jak nam? W dawnych czasach kraj w pyn mlekiem i miodem.  A gdzie jest ten Waz?  pytalimy.
Ale starcy sami nie wiedzieli gdzie jest Waz. Nigdy go nie widzieli. Niezdecydowanie wskazujc rk na pnoc odpowiadali:
 O, o, tam
Najciekawsze, e Waz rzeczywicie kiedy istnia. Oczywicie nie pyny tam miodowe rzeki, ale istniao ycie, ktre stao si legend przekazywan z ust do ust i ktre wydawao si starcom, biednym koczownikom, bajecznym szczciem.
Ale marzenia ludu nie gin bez ladu. Ziciy si banie o latajcych dywanach, ktre w mgnieniu oka przenosiy ludzi za sidm gr i za sidm rzek. Ziszczaj si rwnie marzenia o Wazie. Moja ojczysta Turkmenia z kadym rokiem przeksztaca si coraz bardziej w kraj obfitoci. Niedawno objechaem cay ten kraj.
Okolica nieopodal Tachia-Taszu nie rni si niczym od tej, ktra cignie si na przestrzeni tysica kilometrw nad Amu-Dari. Lewy, zupenie nagi brzeg rzeki, pokryty jest piaszczystym kurzem. Pod Tachia-Taszem rzeka skrca na prawo. Nad zakrtem na lewym brzegu, gdzie wznosio si dawniej kilka ulepionych z gliny domostw, znajduje si teraz dugie osiedle z barakw i namiotw.
Towarzyszcy nam inynier Bagdasarow pokaza dopiero co wzniesiony tartak i baraki, po czym wycignwszy rk na poudnie powiedzia:
 Przyjedcie do nas za rok. Zobaczycie na tym miejscu nowe miasto, dugie na dwa i p, szerokie na ptora kilometra. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>